Dzisiaj jest: 31 Marzec 20203,467,457 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Delegacja w Magdeburgu


Kibice
21.08.2016 1. FC Magdeburg - SG Eintracht Frankfurt 4-5 (1-1) Puchar Niemiec


Na mecz pucharowy wybraliśmy się pięcioosobowym składem, wyjazd dzień przed meczem, po kilku godzinach jazdy bez przygód meldujemy się w hotelu, gdzie spotykamy się z przedstawicielem Block-U. Kilka chwil później pakujemy się do podstawionych fur i śmigamy do centrum Magdeburga, gdzie w knajpie czeka nas bardzo gościnne przyjęcie. Posiadówa jest m. in. okazją do dyskusji o niedawnych zmianach na kibicowskiej scenie w Polsce, kibice FCM wykazują szokująco wysoki stan wiedzy o zmianach sojuszy, tudzież najświeższych grzybobraniach.


Niedzielny poranek daje dam okazję by pozwiedzać Magdeburg nieco dokładniej – robimy powolną rundkę po interesujących miejscach (jak np. Zielona Cytadela Magdeburga, czy wyglądająca jak zamek z horroru  Katedra Świętego Maurycego i Świętej Katarzyny), chłoniemy klimat tego urokliwego miasta, przy okazji wypatrujemy zabłąkanych kibiców gości (nie spotykamy nikogo). Następnie udajemy się pod stadion, gdzie już na cztery godziny przed meczem rozpoczyna się piknik – kibice stoją przy stoiskach z piwem i przekąskami, rozsiadają się w okolicznych knajpach, niektórzy rozstawiają krzesełka przy bagażnikach samochodów by w spokoju raczyć się piwkiem. Jakże to różne od panującej w naszym kraju przeciwalkoholowej fobii, która powoduje, że nawet kibic abstynent może dostać wyrok(!) za rzekome picie na stadionie. Około dwóch godzin przed meczem do licznych bram stadionu ustawiają się gigantyczne kolejki.

Gdy zgłaszamy chęć wejścia na stadion krótki komunikat podany prze megafon powoduje, że kolejka się rozstępuje i zostajemy przepuszczeni bezpośrednio do kołowrotków. Tam przejmuje nas przewodnik z Block-U, który dba byśmy otrzymali koszulki, będące częścią zaplanowanej choreografii i bez problemów dotarli na właściwe miejsce stadionu.


W momencie rozpoczęcia meczu obiekt jest pełny – 24 400 widzów, wolny zostaje tylko jeden sektor buforowy w narożniku boiska. Kibice gości ubrani na czarno, mają twarze wymalowane w białe krzyże na czarnym tle, są dobrze oflagowani, docierają tu w liczbie 2700 głów. Wiemy już, że tutaj nikogo to nie szokuje – wszak Magdeburg potrafi na trzecioligowe zmagania wybrać się w 3000 do miast odległych o kilkaset kilometrów – znowu rodzi się w nas myśl: jak na tym tle wygląda scena kibicowska w Polsce? ile jest takich ekip w ekstraklasie? Na sektorze gości widoczne czerwone flagi z wizerunkiem Che Guevary, z kolei na sektorze gospodarzy widoczne dawne flagi DDR. Spór pomiędzy kibicami z zachodu i wschodu jest żywy, nie zapowiada się by miał zniknąć w najbliższych latach – przyśpiewka „Wessie schweine” dosyć często rozbrzmiewa w kierunku kibiców Eintrachtu.

Mecz urzeka dramaturgią – goście zdobywają prowadzenie już w 6. minucie, dopiero w 86 wyrównują gospodarze, w międzyczasie słupki i poprzeczki. Remis w regulaminowym czasie oznacza dogrywkę, od 100. minuty Magdeburg gra w przewadze jednego zawodnika po tym, jak czerwień za faul taktyczny zobaczył Hector. Dogrywka nie przynosi rezultatu – karne będą wykonywane na bramkę, za którą mieści się najgorętszy sektor gospodarzy, Dwóch zawodników Magdeburga myli się w pierwszej serii rzutów karnych, jednak bramkarz gospodarzy broni dwa ostatnie strzały gości – na trybunach szał – niestety kolejna seria przynosi naszym przyjaciołom kolejny błąd, bezlitośnie wykorzystany przez zawodnika z Frankfurtu – po ciężkim, wyrównanym boju 1.FC Magdeburg odpada z tegorocznych rozgrywek.


Doping: Na osobne słowa zasługuje doping gospodarzy – to jest doping totalny, trwa przez cały mecz (przypominam, że nie 90, a co najmniej 120), wielokrotnie do zabawy zapraszane są sektory boczne boiska – wtedy do zabawy włącz się nawet loża VIP, nie ma na stadionie kibiców Magdeburga nie biorących udziału w dopingu – ponad 20 tysięcy ludzi zdziera gardła aż przechodzą ciarki. Doping „skakany” powoduje, że cała trybuna, na której stoimy wpada w rezonans. W pewnym momencie meczu, na sygnał z gniazda podnosimy do góry okolicznościowe koszulki (niebieskie, z białym krzyżem oraz herbem FCM), a następnie je ubieramy – na zdjęciach ten fragment choreografii robi spore wrażenie. W drugiej połowie z gniazda intonowany jest głośny doping dla Hutnika. Oczywiście mimo przegranego meczu piłkarze podchodzą pod sektor, gdzie otrzymują podziękowania.


Rywal: Miejscowi oceniają Eintracht jako najatrakcyjniejszą kibicowsko drużynę z Niemiec Zachodnich. Goście dopingują solidnie, wszyscy bez wyjątków – jest to szczególnie zauważalne, gdy w pewnym momencie stają z rozpostartymi (identycznymi) szalami i trzymają je w górze dobre 10 minut. Choć wydaje się to niemożliwe – kilkukrotnie przebijają się dopingiem przez śpiewy Magdeburga.


Akcenty chuligańskie: Od sobotniego wieczora trwają kibice Magdeburga nie ustają w staraniach by zlokalizować i zneutralizować ewentualne próby spenetrowania miasta przez chuliganów Eintrachtu – obstawione lotnymi patrolami są wszystkie wjazdy do miasta, trwa polowanie. Dostajemy sygnały o rozkminionych grupkach pikników. Nad ranem do harców przyłączają kolejne zastępy (łącznie ze skromną delegacją Hutnika). Niestety mimo usilnych starań nie dochodzi do bezpośredniego starcia z główną ekipą z Frankfurtu. Jednak w trakcie meczu okazuje się, że goście lubią zabawę – wykorzystują scenariusz, który poznaliśmy podczas tegorocznego pojedynku Magdeburga z Dynamem Drezno – rozpalają świece dymne, a gdy ich sektor jest już całkowicie spowity zaczynają obrzucać racami sąsiadujące z nimi sektory gospodarzy, następnie ściągają flagi i wysypują się na murawę by tamtędy próbować dostać się do sektorów miejscowych. W tym czasie po przeciwnej stronie stadionu wysypują się fani FCM. Nie ma szans na bezpośrednie starcie, ofiarą agresji padają tylko rusztowania z reklamami. Cała zabawa trwa kilkanaście minut, ale odnosimy wrażenie jakby była to jakaś delikatniejsza wersja zdarzeń jakie znamy z naszych stadionów – ochroniarze i stewardzi są przesuwani, praktycznie bez użycia przemocy, policja której wejście na murawę kończy zabawę nie stara się za wszelką cenę dopaść pojedynczych osób by zrobić pokazówkę – widać, że ich celem jest jak najszybsze zakończenie zajścia – spychają kibiców z powrotem na sektory, nie eskalują przemocy, nie ma katowania, czy wyżywania się na maruderach. Również po meczu nie ma łapanek, poznawania po butach, czy ubraniu.


Opis rozrósł się do sporych rozmiarów, ale nie wyczerpuje tematu, wiele jeszcze można by pisać o kwestiach organizacyjnych jakie możemy podpatrzeć u naszych Niemieckich kolegów, o ich gościnności i ciepłym przyjęciu, o ich świadomości różnic jakie nas dzielą a jednocześnie podkreślaniu łączących nas spraw.

Kolejny raz chciałbym serdecznie podziękować wszystkim fanom 1.FC Magdeburg, za gościnę i wspaniałe chwile, które dzięki nim przeżyliśmy.


metal





GDF, 29 sierpień 2016 18:00:05 0 Komentarzy ˇ 1110 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice