Dzisiaj jest: 09 Kwiecień 20203,471,880 Unikalnych wizyt









Archiwum www.hutnik.krakow.pl:





Zapamietac?

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Przystawka przed majowym daniem głównym


Kibice
FC Carl Zeiss Jena – 1.FC Magdeburg: 16.03.2014 r.,
Do Niemiec wyruszyliśmy w dwóch grupach – pierwsza wyruszyła w podróż bezpośrednio po zakończeniu meczu Hutnika z Nidą i zaliczyła wieczorną integrację w Magdeburgu z miejscowymi fanami , druga opuściła Nową Hutę w środku nocy by zameldować się na porannej  zbiórce przy dworcu kolejowym Magdeburg  Hauptbahnhof. 
Do wyjazdowej ekipy fanów 1.FC Magdeburg dołącza 18 kibiców Hutnika. Jesteśmy pod wrażeniem logistyki całego przedsięwzięcia – w drogę udaje się 1300 fanów, mają zbiórki w różnych miejscach miasta i jadą różnymi pociągami. Zabieramy się z 300 osobową grupą a  opiekują się nami ultrasi z Block-U, więc nie ma problemu z miejscami siedzącymi, prowiantem i napojami umilającymi podróż. Do Jeny jest około 180 km, ale z racji braku bezpośredniego połączenia jedziemy około 4 godzin zaliczając 2 przesiadki. Podczas ostatniego odcinka podróży każdy kibic otrzymuje białą pelerynę ze szpiczastym kapturem w które przebieramy się przed opuszczeniem pociągu. Na dworcu docelowym w Jenie w oddali widzimy niewielką grupkę miejscowych kibiców z oddali wykrzykujących bluzgi pod adresem FCM, oczywiście do niczego nie dochodzi, bo dworzec obstawiony jest potężną ilością pał. Dopiero podczas spaceru na stadion , kilku chłopaków z Magdeburga przeskakuje niewielkie ogrodzenie by dostać się do jednego z sektorów gospodarzy. Bez wielkich sukcesów, bo  tylko jednemu udaje się przerwać kordon ochrony, ale zostaje zatrzymany natychmiast po dotarciu do kibiców Jeny. Po krótkim spacerze docieramy do wejścia na sektor gości – nie ma tu żadnych zasieków, kołowrotków itp. – bramę tworzą dwa rzędy przenośnych barierek solidnie obsadzone przez ochronę. Bagaże poddawane są bardzo pobieżnej kontroli, za to każdy zostaje dokładnie „obmacany”.  W działaniach ochrony nie widać żadnej złośliwości, celowego opóźniania czy prowokacji. Nasza grupa melduje się w sektorze gości około 45 minut przed meczem.  
Ernst-Abbe-Sportfeld zapełnia się niemal w połowie,  jak podaje spiker:  łącznie z kibicami gości prawie  5600 widzów. Kibice FC Carl Zeiss Jena mają dosyć spory dylemat – doszło w ich szeregach do podziału na tle oceny działalności aktualnego sponsora/właściciela klubu. Nie wchodząc w szczegóły – wystawiają dwa oficjalne młyny – jeden protestujący (odzywa się jedynie raz w ciągu meczu wywołując bluzgi pozostałych sektorów ), drugi w stylu „skrzydlatych świń” – dopinguje cały mecz oraz prezentuje żenującą oprawę z baloników.  W pozostałych sektorach stadionu również widoczne są grupy wspólnie inicjujące przyśpiewki, ogrodzenie murawy przyozdabia spora ilość niewielkich flag, w tym Brytyjka z napisem Glasgow Rangers (WTF?). 
Tego dnia ciężko było gospodarzom dorównać ultrasom Magdeburga którzy już na samym początku odpalają spora ilość niebieskich świec dymnych powodując wyłączenie widoczności ćwierci stadionu (w pewnym momencie psy zbierają do plastikowych torebek wypalone piro), Przez cały mecz FCM dopinguje równo, bez przestojów, ale nie pełną parą. Dopiero końcówka meczu, gdy piłkarze pieczętują zwycięstwo trzecim golem podnosi doping na  najwyższy poziom decybeli. Warto wspomnieć, że cały sektor przyodziany był w białe peleryny, które pod koniec meczu wylądowały na bieżni. Po zakończonym meczu cała drużyna FCM podchodzi w rejon klatki i wspólnie świętujemy zwycięstwo. Jesteśmy trzymani w sektorze jeszcze około pół godziny, w tym czasie nasza osiemnastka robi sobie grupową fotkę. 


W eskorcie policji wędrujemy w pobliże dworca kolejowego, gdzie dowiadujemy się, że właśnie uciekł nam pociąg, a następny jest za 50 minut, na szczęście kropiący deszcze nie przeradza się w ulewę. Pozostała część podróży mija na dalszej integracji z fanami FCM.

Kilka słów o policji i ochronie.  Podczas całej wycieczki towarzyszy nam śmigłowiec, a na każdym dworcu obstawia nas spora ilość wąsów, zachowują się spokojnie, nie prowokują, okazuje się nawet, że są wśród nich osoby władające językiem angielskim.  Całe pozytywne wrażenie psuje incydent po powrocie na dworzec z Magdeburgu – jednej z funkcjonariuszek jadących naszym wagonem zgłasza zastrzeżenia do treści  (ACAB) na koszulce jednego z młodych nowohucian.  Zostaje on wyłuskany podczas wysiadania z pociągu, co powoduje natychmiastową  reakcję reszty kibiców. Chłopakowi udaje się wyrwać, ale peron jest jednak obstawiony taką ilością mundurowych , że po chwili zostaje oddzielony od reszty. W wyjaśnieniu przyczyn zatrzymania i załatwieniu formalności pomagają chłopaki z Block U, po około półgodzinnych korowodach chłopak zostaje puszczony, ale dowiadujemy się, ze ta sprawa może skończyć się karą finansową.
Podsumowując: Wycieczka podczas której przejechaliśmy łącznie ok. 1900 km, w tym niespełna 400 sześcioma pociągami była  świetnym preludium do naszej majowej wizyty w Magdeburgu. Mamy nadzieję, że większej ilości nowohuckich fanów będzie dane zaznać tutejszych klimatów, bo naszym zdaniem warto! Serdecznie dziękujemy wszystkim fanom FCM, którzy przygotowali nam prawdziwie kibicowskie przyjęcie!

„Drobne różnice”. 
Coś, co zwróciło naszą uwagę już podczas wizyt fanów FCM w Hucie – porządek i posłuch. Wszyscy wyjazdowi cze dokładnie wykonują polecenia organizatorów (ultrasów w tym wypadku). Jeśli jakaś część sektora zapędzi się – prowadzący mówi STOP i sektor milknie. Gdy pada polecenie że wszyscy ubierają peleryny to tak się dzieje (na zdjęciach pomeczowych okazuje się, że peleryn nie nałożyli tylko niektórzy kibice Hutnika), gdy chłopaki z Block U każą zwolnić 18 miejsc siedzących w pociągu byśmy mogli je zająć – dzieje się tak bez słowa komentarza. Podczas wyjazdu nikt nie urywa się, nikt nie rozłazi, nie zostaje w tyle. Nie ma smarowania po ścianach pociągu, rozbijania butelek, zaczepiania cywili.  Kolejna rzecz – alkohol. Wielu wyjazdowiczów pije piwko. Mimo braku ograniczeń – nie zauważyliśmy by jakakolwiek osoba przesadziła z alkoholem. Odmienny od Polskiego jest wizerunek ekipy wyjazdowej – dużo więcej starszych osób (40, 50-latków), bardzo różnorodnie wygląda też młodzież – od wymodelowanych fryzur i eleganckich ubrań, przez flayersy i emblematy skinheads po długowłosych, uwagę przyciąga też spora ilość kolczyków, tuneli itp. To znowu przywodzi na myśł dawne, minione czasy w Polsce. 

(Metal)









GDF, 20 marzec 2014 16:09:46 0 Komentarzy ˇ 2265 Czytań


Komentarze


Brak komentarzy.
Dodaj komentarz


Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Designed by Szymon Dziukiewicz. Powered by PHP-Fusion Strona Glowna | Forum | Galeria | Hutnik TV | Klub | Stadion | Kibice